No niby fajnie to zrobione i pomyślane, ale jestem rozczarowany. Bynajmniej nie zawiłością (bo akurat zakończenie było dla mnie od dłuższego czasu oczywiste), tylko brakiem fantazji. Niby jesteśmy w świecie snów, w których wszystko jest możliwe, a tymczasem okazuje się, że wciąż najlepiej sprawdzają się strzelaniny, bijatyki i wybuchy. Ech gdyby tak ten scenariusz zrealizował Gilliam... Nolanowi zabrakło wyobraźni.
A nie krytykujesz aby tego, że film jest o tym, o czym jest? Bo owszem, można powiedzieć, że bueee, niewykorzystany potencjał snu i tak dalej. Ale można też powiedzieć: u podstawy "Incepcji" leży swoista wariacja na temat heist movie - to raz. A dwa (co za tym idzie) założenie było takie, że w snach nie szalejemy, bo mają się wydawać realne. Więc w sumie o co pretensja? ;)
Pretensja o to, że miało być bardzo oryginalnie, a wyszło jak zawsze. Tzn. nie mam zastrzeżeń do całej architektury pomysłu, że się tak wyrażę, ale do tego co jest w środku. A w środku jest niestety typowe hollywoodzkie kino z pościgami samochodowymi, strzelaninami, bijatykami, etc. Powiem tak: gdybym wiedział, że idę na typowy film typu "zabili go i uciekł" to byłbym bardzo zachwycony, że tak oryginalnie go zrobiono, ale myślałem, że idę na jakieś arcydzieło (te 9 i 10!) więc powody do kręcenia nosem mam. Zauważ zresztą, że nie wpadam w skrajność, dałem 7. Dobrze się oglądało, ale niestety film do zapomnienia za tydzień.
Akurat największym plusem Incepcji jest ukazanie snów w sposób realny. Chyba każdy miewa sny, po których budzi się ze zdziwieniem, że to nie prawda, albo z ulgą, że to na szczęście nie prawda. Czas się w takich snach dłuży, a gdy budzimy się i zerkamy na zegarek, to dziwimy się że spaliśmy tylko godzinę. Najczęściej śnią nam się normalni ludzie w normalnym świecie, bez smoków i latających dywanów. Gilliam zrobiłby właśnie taką bajkę w stylu Parnassusa, a to nie o to chodzi.
Ale ja wcale nie twierdzę, że musiały być smoki i że musiało być nierealnie. Twierdzę tylko, że dało się wymyślić coś oryginalniejszego niż pościgi samochodowe i bazooki. Ale dobra, niech będzie, zgadzam się, tak miało być i tak było. Wyszło ok, a dla mnie bez zachwytu. I tyle.
Sen musiał być realny, bo ofiara nie mogła się zorientować, że jest we śnie. W snach jest tak, że nie pamiętamy ludzkich twarzy i syn milionera w życiu nie załapał patrząc na Nobba po wyjściu z samolotu, że przed chwilą razem brali udział w strzelaninie.
Tyle już tych dyskusji było o tym filmie pod różnymi innymi notkami i recenzjami, że już nie wiem, gdzie co pisałem. Nie chcę się za bardzo powtarzać, ale w wielkim skrócie powiem Ci tak: Przeczytaj spoilery +
Moim zdaniem cały film jest snem Cobba, który pozostał w świecie urojonym (a z którego wybudziła się jego żona "zabijając się". Tak go rozumiem.
Zgadzam się, że można to również interpretować inaczej. Można to nawet interpretować tak, że wszystko to jest Twoim snem (łącznie z ekranem, na który właśnie patrzysz), a ja jestem wytworem Twojej wyobraźni, albo się włamałem żeby ukraść Ci tajemnice. Kto wie? ;)
Gilliam chyba źle się czuje w świecie szklanych wieżowców. Jego "incepcja" to byłaby pewnie opowieść o bandzie śmieciarzy-szamanów, którzy włażą ludziom do głów dzięki magicznej klamce i znajdują drogę w snach na podstawie kierunku lotu kiwi albo częstotliwości uderzeń dzwonu bez serca. :)
Upraszczasz Esme, upraszczasz :) Na szczęście za rok retrospektywa Gilliama to sobie nadrobisz braki :)
Mi się nie podoba nie to, jak Nolan opowiedział tę historię, tylko jak ją wymyślił. Rozumiem, że miało być realistycznie, ale nie przekonuje mnie że musiało być aż tak schematycznie.
Jedna scena mi się przypomniała. Jeden z nich strzela do kogoś na dachu, na co drugi mówi: nie mogłeś wyśnić czegoś oryginalniejszego i... strzela z bazooki. Panie Nolan, to chyba był niezamierzony autopastisz - naprawdę bazooka to jest najoryginalniejsza rzecz, którą jest Pan w stanie wyśnić?
Wydaje mi się po prostu, że przesadna koncepcyjna i wizualna ekstrawagancja to nie jest styl Nolana. Jego filmy są dokładne, efektowne, czasem ożywione jakimś indywidualnym pokazem geniuszu, jak "Mroczny". Ale nie jest Cronenbergiem (przypominam mimochodem, że eXistenZ miało bardzo podobną strukturę) i spodziewanie się po nim czegoś bardziej szalonego to błąd. Ja też liczyłam na coś więcej, ale jestem w sumie zadowolona i z tego, co jest.
Właściwie to nie wiem, co chcecie żebym przyznał. Skoro dałem 7, to chyba jednak całkiem mi się podobało, czy nie? Doceniam kunszt techniczny, doceniam smaczki dla znawców greckiej mitologii (Cobb czyli pajęczyna, Ariadna po nitce stara się go z własnego labiryntu wyprowadzić), ale poza tym wszystkim to jest po prostu kino akcji. A ja już najwyraźniej kinem akcji ze strzelaniem i bieganiem nie jestem się w stanie zachwycić. Uznanie tak, zachwyt na pewno nie.
Podstawowy Twój zarzut to to, że Nolan miał za mało wyobraźni, by poradzić sobie z własnym pomysłem, bo zrobił zwykłą strzelankę. Ja uważam, że Nolan świadomie postawił na schemat kina akcji, wyciągnął z niego jak zwykle maksimum i nie krytykuję go za to, że nie jest szalonym demiurgiem. Nie wiem czy musi się to skończyć przekonaniem Ciebie do czegokolwiek. :) Z pewnością nie dążę do przekonania Cię, że powinieneś ocenić wyżej, skoro podobało Ci się na 7.
A czy ja mówię, że Nolan nie zrobił filmu, który chciał zrobić? Ja tylko mówię, że nie rzuca mnie na kolana nawet najsprawniej zrobiony film, jeśli jest schematyczny. Chyba mi NH uderzyło do głowy, ale w pewnym sensie, to ja już wolę chyba Trash Humpers od Nolana ;)
Trochę bez sensu ten spór, bo zasadniczo się we wszystkim zgadzamy, a oceny różnią się o 1. Obawiam się, że wielkiej kłótni (a la Hurt Locker) z tego nie będzie. Jakbyście tak ocenili to na 10. O! To wtedy z radością bym się pokłócił :D
Nie ma o czym mówić. Rozważałam poważnie 7, bo też byłam trochę rozczarowana. Ale uznałam że dam 8 za oryginalny scenariusz. 9 nie rozważałam wcale. Po prostu zdziwiło mnie, że tak bardzo przeszkadzała Ci konwencja kina akcji. :)
Bo nie wiedziałem, że idę na film akcji. Po zachwytach na Filmasterze, w których niektórzy rozważali, czy to nowy klasyk na miarę Matrixa, miałem nadzieję na coś więcej. Na znacznie więcej.
A co do Twojej oceny, to pewnie steelman Cię przekręcił :P
Ale kiedy Matrix też jest kinem akcji, a jednak jest też klasykiem z powodów, co do których się zgadzamy :)
Jeśli chodzi o steelmana, to bardzo często oceniamy filmy skrajnie inaczej, ale nie wykluczam, że jego entuzjazm jest zarażliwy. Chociaż przyzwyczaiłam się sądzić, że oceniam filmy tak jak mnie się podoba ;P
No to może poczekamy na steelmana który dał 9, albo na umbrina, który pewnie po ponownym obejrzeniu podniesie na 10 i wtedy... let the flame war begin! :)
No to się doczekaliście ;-) Tyle, że nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. Po prostu całkiem subiektywnie wgniótł mnie ten film we fotel. Być może to kwestia miejsca, czasu i punktów odniesienia ale jednak.
Jeśli chodzi o scenariusz to Incepcja nie ustępuje Matrixowi, który jednak chyba już zawsze będzie bardziej kultowym ze względu na nowatorskie ujęcia kamery (bullet-time) i ubiory aktorów (okulary, płaszcze, buty).
A dla mnie jednak ustępuje. Po pierwsze oba są w pewien sposób o tym samym (dopiero teraz to dostrzegłem!) - że życie, które wydaje nam się prawdziwe może być tylko snem i że jak sobie to uzmysłowimy, to jesteśmy w stanie się z tego wyrwać. Ale Matrix nie tylko był pierwszy, ale był też w jakiś sposób bardziej hmm... realistyczny? Chodzi mi o to, że po Matrixie wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy życie jest na pewno tym, czym się zdaje być (mniejsza o to, na ile poważnie się nad tym zastanawiały), natomiast po "Incepcji" jakoś mi się nie wydaje, żeby ktoś wchodził w tak poważne rozmyślania. W tym sensie Matrix wydaje mi się być bardziej "wkręcający".
A mnie to wcale nie dziwi, że kogoś nie rozkłada na czynniki pierwsze szczelanie, wybuchy i to całe łubudu. Ja się mogę tylko cieszyć, że lubicie też inne kino, bo dla tych milionów, które tak czekały na "Incepcję", będzie to szczyt artyzmu. Ja tradycyjnie czekam na premierę na mp4.
Opinie ludu, które do mnie docierają, są dość zróżnicowane. Większość chyba oczekiwała czegoś lepszego. Bez przesady z tym szczytem, panie pogardliwy. ;)
To będziesz musiał dodać na filmasterze "Incepcja.mp4" i ten film oceniać. Tak samo jak w przypadku Matriksa, Avatara i wielu innych gatunkowo zbliżonych filmów, forma w jakiej się "zażywa" Incepcję ma zasadniczy wpływ na odbiór treści. Tylko zaciemniona sala kinowa jest w stanie wywołać to wrażenie odjazdowego zagubienia pomiędzy jawą i snem, o które najprawdopodobniej chodziło twórcom.
Tak trochę ironicznie (no ale nie pogardliwie, proszę Was). Szkoda , że nie widzisz jak "miliony" oglądają na przerwach lekcyjnych "Avatara" z komórek. Robią to też w tramwajach, autobusach, na ławkach przed blokiem. A potem usłyszę pytanie: " Widział pan "Incepcję"? Świetny film! Może przesłać przez bluetooth?".
doktor_pueblo
napisał(a) o Incepcja
No niby fajnie to zrobione i pomyślane, ale jestem rozczarowany. Bynajmniej nie zawiłością (bo akurat zakończenie było dla mnie od dłuższego czasu oczywiste), tylko brakiem fantazji. Niby jesteśmy w świecie snów, w których wszystko jest możliwe, a tymczasem okazuje się, że wciąż najlepiej sprawdzają się strzelaniny, bijatyki i wybuchy. Ech gdyby tak ten scenariusz zrealizował Gilliam... Nolanowi zabrakło wyobraźni.
Negrin
A nie krytykujesz aby tego, że film jest o tym, o czym jest? Bo owszem, można powiedzieć, że bueee, niewykorzystany potencjał snu i tak dalej. Ale można też powiedzieć: u podstawy "Incepcji" leży swoista wariacja na temat heist movie - to raz. A dwa (co za tym idzie) założenie było takie, że w snach nie szalejemy, bo mają się wydawać realne. Więc w sumie o co pretensja? ;)
doktor_pueblo
Pretensja o to, że miało być bardzo oryginalnie, a wyszło jak zawsze. Tzn. nie mam zastrzeżeń do całej architektury pomysłu, że się tak wyrażę, ale do tego co jest w środku. A w środku jest niestety typowe hollywoodzkie kino z pościgami samochodowymi, strzelaninami, bijatykami, etc. Powiem tak: gdybym wiedział, że idę na typowy film typu "zabili go i uciekł" to byłbym bardzo zachwycony, że tak oryginalnie go zrobiono, ale myślałem, że idę na jakieś arcydzieło (te 9 i 10!) więc powody do kręcenia nosem mam. Zauważ zresztą, że nie wpadam w skrajność, dałem 7. Dobrze się oglądało, ale niestety film do zapomnienia za tydzień.
umbrin
Akurat największym plusem Incepcji jest ukazanie snów w sposób realny. Chyba każdy miewa sny, po których budzi się ze zdziwieniem, że to nie prawda, albo z ulgą, że to na szczęście nie prawda. Czas się w takich snach dłuży, a gdy budzimy się i zerkamy na zegarek, to dziwimy się że spaliśmy tylko godzinę. Najczęściej śnią nam się normalni ludzie w normalnym świecie, bez smoków i latających dywanów. Gilliam zrobiłby właśnie taką bajkę w stylu Parnassusa, a to nie o to chodzi.
doktor_pueblo
Ale ja wcale nie twierdzę, że musiały być smoki i że musiało być nierealnie. Twierdzę tylko, że dało się wymyślić coś oryginalniejszego niż pościgi samochodowe i bazooki. Ale dobra, niech będzie, zgadzam się, tak miało być i tak było. Wyszło ok, a dla mnie bez zachwytu. I tyle.
umbrin
Sen musiał być realny, bo ofiara nie mogła się zorientować, że jest we śnie. W snach jest tak, że nie pamiętamy ludzkich twarzy i syn milionera w życiu nie załapał patrząc na Nobba po wyjściu z samolotu, że przed chwilą razem brali udział w strzelaninie.
tomaszyna
a kto powiedzial syn milionera sie obudzil? albo ze w ogole istnial?
doktor_pueblo
Tyle już tych dyskusji było o tym filmie pod różnymi innymi notkami i recenzjami, że już nie wiem, gdzie co pisałem. Nie chcę się za bardzo powtarzać, ale w wielkim skrócie powiem Ci tak:
Zgadzam się, że można to również interpretować inaczej. Można to nawet interpretować tak, że wszystko to jest Twoim snem (łącznie z ekranem, na który właśnie patrzysz), a ja jestem wytworem Twojej wyobraźni, albo się włamałem żeby ukraść Ci tajemnice. Kto wie? ;)Przeczytaj spoilery +
Esme
Gilliam chyba źle się czuje w świecie szklanych wieżowców. Jego "incepcja" to byłaby pewnie opowieść o bandzie śmieciarzy-szamanów, którzy włażą ludziom do głów dzięki magicznej klamce i znajdują drogę w snach na podstawie kierunku lotu kiwi albo częstotliwości uderzeń dzwonu bez serca. :)
doktor_pueblo
Upraszczasz Esme, upraszczasz :) Na szczęście za rok retrospektywa Gilliama to sobie nadrobisz braki :)
Mi się nie podoba nie to, jak Nolan opowiedział tę historię, tylko jak ją wymyślił. Rozumiem, że miało być realistycznie, ale nie przekonuje mnie że musiało być aż tak schematycznie.
Jedna scena mi się przypomniała. Jeden z nich strzela do kogoś na dachu, na co drugi mówi: nie mogłeś wyśnić czegoś oryginalniejszego i... strzela z bazooki. Panie Nolan, to chyba był niezamierzony autopastisz - naprawdę bazooka to jest najoryginalniejsza rzecz, którą jest Pan w stanie wyśnić?
Esme
Żartuję, Doktorze, żartuję :)
Wcale że sporo filmów Gilliama oglądałam.
Wydaje mi się po prostu, że przesadna koncepcyjna i wizualna ekstrawagancja to nie jest styl Nolana. Jego filmy są dokładne, efektowne, czasem ożywione jakimś indywidualnym pokazem geniuszu, jak "Mroczny". Ale nie jest Cronenbergiem (przypominam mimochodem, że eXistenZ miało bardzo podobną strukturę) i spodziewanie się po nim czegoś bardziej szalonego to błąd. Ja też liczyłam na coś więcej, ale jestem w sumie zadowolona i z tego, co jest.
doktor_pueblo
Właściwie to nie wiem, co chcecie żebym przyznał. Skoro dałem 7, to chyba jednak całkiem mi się podobało, czy nie? Doceniam kunszt techniczny, doceniam smaczki dla znawców greckiej mitologii (Cobb czyli pajęczyna, Ariadna po nitce stara się go z własnego labiryntu wyprowadzić), ale poza tym wszystkim to jest po prostu kino akcji. A ja już najwyraźniej kinem akcji ze strzelaniem i bieganiem nie jestem się w stanie zachwycić. Uznanie tak, zachwyt na pewno nie.
Esme
Podstawowy Twój zarzut to to, że Nolan miał za mało wyobraźni, by poradzić sobie z własnym pomysłem, bo zrobił zwykłą strzelankę. Ja uważam, że Nolan świadomie postawił na schemat kina akcji, wyciągnął z niego jak zwykle maksimum i nie krytykuję go za to, że nie jest szalonym demiurgiem. Nie wiem czy musi się to skończyć przekonaniem Ciebie do czegokolwiek. :) Z pewnością nie dążę do przekonania Cię, że powinieneś ocenić wyżej, skoro podobało Ci się na 7.
doktor_pueblo
A czy ja mówię, że Nolan nie zrobił filmu, który chciał zrobić? Ja tylko mówię, że nie rzuca mnie na kolana nawet najsprawniej zrobiony film, jeśli jest schematyczny. Chyba mi NH uderzyło do głowy, ale w pewnym sensie, to ja już wolę chyba Trash Humpers od Nolana ;)
Trochę bez sensu ten spór, bo zasadniczo się we wszystkim zgadzamy, a oceny różnią się o 1. Obawiam się, że wielkiej kłótni (a la Hurt Locker) z tego nie będzie. Jakbyście tak ocenili to na 10. O! To wtedy z radością bym się pokłócił :D
Esme
Nie ma o czym mówić. Rozważałam poważnie 7, bo też byłam trochę rozczarowana. Ale uznałam że dam 8 za oryginalny scenariusz. 9 nie rozważałam wcale. Po prostu zdziwiło mnie, że tak bardzo przeszkadzała Ci konwencja kina akcji. :)
doktor_pueblo
@Esme
Bo nie wiedziałem, że idę na film akcji. Po zachwytach na Filmasterze, w których niektórzy rozważali, czy to nowy klasyk na miarę Matrixa, miałem nadzieję na coś więcej. Na znacznie więcej.
A co do Twojej oceny, to pewnie steelman Cię przekręcił :P
Esme
@doktor_pueblo
Ale kiedy Matrix też jest kinem akcji, a jednak jest też klasykiem z powodów, co do których się zgadzamy :)
Jeśli chodzi o steelmana, to bardzo często oceniamy filmy skrajnie inaczej, ale nie wykluczam, że jego entuzjazm jest zarażliwy. Chociaż przyzwyczaiłam się sądzić, że oceniam filmy tak jak mnie się podoba ;P
michuk
No to może poczekamy na steelmana który dał 9, albo na umbrina, który pewnie po ponownym obejrzeniu podniesie na 10 i wtedy... let the flame war begin! :)
steelman
No to się doczekaliście ;-) Tyle, że nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. Po prostu całkiem subiektywnie wgniótł mnie ten film we fotel. Być może to kwestia miejsca, czasu i punktów odniesienia ale jednak.
umbrin
Jeśli chodzi o scenariusz to Incepcja nie ustępuje Matrixowi, który jednak chyba już zawsze będzie bardziej kultowym ze względu na nowatorskie ujęcia kamery (bullet-time) i ubiory aktorów (okulary, płaszcze, buty).
doktor_pueblo
A dla mnie jednak ustępuje. Po pierwsze oba są w pewien sposób o tym samym (dopiero teraz to dostrzegłem!) - że życie, które wydaje nam się prawdziwe może być tylko snem i że jak sobie to uzmysłowimy, to jesteśmy w stanie się z tego wyrwać. Ale Matrix nie tylko był pierwszy, ale był też w jakiś sposób bardziej hmm... realistyczny? Chodzi mi o to, że po Matrixie wiele osób zaczęło się zastanawiać, czy życie jest na pewno tym, czym się zdaje być (mniejsza o to, na ile poważnie się nad tym zastanawiały), natomiast po "Incepcji" jakoś mi się nie wydaje, żeby ktoś wchodził w tak poważne rozmyślania. W tym sensie Matrix wydaje mi się być bardziej "wkręcający".
steelman
Wydaje mi się że zastanawiał się nad tym już pan R. Descartes w XVII wieku. Mylę się?
nic-mi-się-nie-podoba
Jakby tak pogrzebać, to by się do Platona dogrzebał i jego jaskini. :-) No i chińskiego mistrza, co śnił, że jest motylem...
inheracil
Do Platona bym się nie dogrzebywał :P On twierdził, że istnieje świat doskonałych idei, ale nie negował istnienia naszego świata.
nic-mi-się-nie-podoba
Chodzi o epistemologię, a nie metafizykę. O, tu w wielkim skrócie: http://encyklopedia.pwn.pl/haslo.php?id=3917166
lapsus
A mnie to wcale nie dziwi, że kogoś nie rozkłada na czynniki pierwsze szczelanie, wybuchy i to całe łubudu. Ja się mogę tylko cieszyć, że lubicie też inne kino, bo dla tych milionów, które tak czekały na "Incepcję", będzie to szczyt artyzmu. Ja tradycyjnie czekam na premierę na mp4.
Esme
Opinie ludu, które do mnie docierają, są dość zróżnicowane. Większość chyba oczekiwała czegoś lepszego. Bez przesady z tym szczytem, panie pogardliwy. ;)
steelman
To będziesz musiał dodać na filmasterze "Incepcja.mp4" i ten film oceniać. Tak samo jak w przypadku Matriksa, Avatara i wielu innych gatunkowo zbliżonych filmów, forma w jakiej się "zażywa" Incepcję ma zasadniczy wpływ na odbiór treści. Tylko zaciemniona sala kinowa jest w stanie wywołać to wrażenie odjazdowego zagubienia pomiędzy jawą i snem, o które najprawdopodobniej chodziło twórcom.
lapsus
Tak trochę ironicznie (no ale nie pogardliwie, proszę Was). Szkoda , że nie widzisz jak "miliony" oglądają na przerwach lekcyjnych "Avatara" z komórek. Robią to też w tramwajach, autobusach, na ławkach przed blokiem. A potem usłyszę pytanie: " Widział pan "Incepcję"? Świetny film! Może przesłać przez bluetooth?".
steelman
Nie nazywam się Milion. ;-)
tomaszyna
Piszesz ze zakonczenie bylo dla Ciebie oczywiste, tzn jakie zakonczenie? Ja nadal nie wiem jak to sie zakonczylo, albo rozpoczelo.
doktor_pueblo
Cała prawda o Incepcji, okiem Stone'a i Parkera w najnowszym odcinku South Parku:
http://www.southparkstudios.com/full-episodes/s14e10-insheeption
I tak bym to widział :)
Esme
Pędzę oglądać... :)
michuk
Piękne. A pan robiący tajemniczą muzykę przy wyjaśnianiu co jest czym wymiata po trzykroć.
Zaloguj się aby skomentować lub połącz przez Dołącz przez Facebook